|
Temat:
endless sea of ecstasy
Zawsze chciałam umieć ładnie pisać, zwykle przychodziło to z pewnym wysiłkiem, a jeśli już coś powstało, szybko to kasowałam uznając za beznadziejne. Lubię pisać, ubolewam tylko, że znośne rzeczy mogę stworzyć w stanie rozpaczy, głębokiego żalu albo stanie wskazującym. Teraz jestem całkiem obojętna na wszystko, tak samo przeciętne słowa z siebie wylewam jak żyję przez ostatni miesiąc. Trochę żal. Właściwie to w moim życiu nie zaszły wielkie zmiany, nie doznałam olśnienia, a tak naprawdę to wciąż na nie czekam. Wciąż także wierzę, że coś się ruszy, przynajmniej robię prawie wszystko, by tak się stało. Ale bywa różnie. No i pozbywam się sukcesywnie pewnej trywialnej głupoty, która zagnieździła się we mnie przez wakacje. Z zadowoleniem zauważam sukcesy na tym polu :)
Dzięki muzyce, którą mój ojciec zacnie nazywa 'muzyką do podcinania żył' jestem w stanie doprowadzić się do porządku, przestać użalać się nad sobą, zacząć dostrzegać pewne pozytywy. Na dobrą sprawę, powinnam słuchać fado i flamenco non stop, może skończyłyby się te dosyć depresyjne już nawet nie dni jak to bywało w liceum, ale tygodnie. Powinnam też być milionerką, mieć domek na Cyprze albo chociaż na Krecie i życie jak z journala, z przystojnym Franco obok. Eh, może kiedyś! Que seraaa seraaaa... ;)
Obudziła się we mnie jakas wola twórcza, nic specjalnie nawet nie miało na to wpływu, a już najmniej pogoda, przez którą czuję się jak w listopadzie. A przecież jak na ironię mam wakacje.
Za chwilę czeka mnie kąpiel i wcieranie różnych olejków, tak dla picu i czystej przyjemności wdychania tych oparów.
2008-09-18 19:44:40

Temat:
ponownie.
Lampa ma takie natarczywe światło. Sieć drobnych myśli i słów rozbitych w różnych miejscach. Niespodziewanie spadają ze ścian. Prosto na mnie.
Wiecznie chłodne ręce grzeję na różne sposoby: klasycznie chowając w swetrze, nad palnikiem kuchenki, obejmując kubek herbaty i patrząc jak cierpnie na ściankach.
Dzisiejsza wizyta w okolicznych sklepach zaowocowała Zwierciadłem wrześniowym (notabene, wyjątkowo ciekawe dla mnie, po roku abstynencji od tej gazetki...), truskawkami i dobrym humorem dzięki zacnej temperaturze powyżej 20 stopni celsjusza i słońcu.
Otwieram i zamykam dnie, ale tak jakoś bez pointy. Trawy w których tak lubiłam siadać odkąd wyleczyłam alergię zamieniły się na krzesło. Krótkie lato, długie wakacje o silnym, cierpkim smaku czerwonego wina. Na początku wspaniale. Potem bywało różnie.
Te dźwięki. Szum komputera, tykanie zegara, tłuczona butelka na skwerze po drugiej stronie ulicy, samochody, kropla z kranu. Znam na pamięć. Ciekawe jak by brzmiały po hiszpańsku.
2007-09-18 00:21:31

Temat:
pyk.
To już miesiąc odkąd tutaj ostatni raz zajrzałam.
Albo mam w sobie zbyt wiele albo nie dość emocji żeby móc cokolwiek napisać. Znajduję albo na skraju dzikiego szczęścia albo (i to zdecydowanie częściej) smutku i co do mnie nie podobne - bierności. Taki dziwny stan-niestan, zupełnie nie potrafię tego zdefiniować. I to właściwie teraz to już tak bez powodu. Po pewnym czasie sprawy o które się złościłam i na których w jakiś sposób mi zależało trochę zbledły - bo walka o nie jest już właściwie bezsensowna i nic nie przyniesie.
Niby mam wokół siebie ludzi ale tak właściwie czuję się nie tyle samotna, ale bardzo bardzo sama. Sama z tymi swoimi rozmyślaniami, chęciami i marzeniami, obawami. Bardzo na rozstaju wielu dróg. Mimo wszystko, będzie dobrze, bo nie jest źle, tylko ja wyolbrzymiam problemy :)
Wystygła mi już herbata.. po nową!
28.07.
musze się podzielić bo coś mi się stanie. żebym ja naprawdę wiedziała, co chcę w życiu robić to by było łatwiej. Ja mam kilka rzeczy i nie wiem co wybrać. z jednej strony rozsądek a z drugiej coś co mnie uskrzydla. wybór niby prosty ale... powtarzam sobie, że za rok złożę tam papiery. naprawdę to zrobię! tylko tak bardzo nie mam wiary w to co robię i rzadko kiedy akceptuję swoje prace. w ogóle brak mi wiary we wszystko. brak dalszych celów, czegoś do czego bym dążyła z całych sił. bez tego czuję się pusta i niewartościowa. tylko trwam.. jezu.
2007-07-27 21:10:14

Temat:
let's fuck it up boys, make some noise.
Wakacje już mam, z małymi przerwami na wyniki i takie tam.
Słucham sobie Conora Obersta i tak mi dobrze teraz. W czerwcu wiem co robię, a lipiec czy sierpień to domysły... oczywiście wielkie plany, ale życie zweryfikuje.
Te dni to chwila wytchnienia między rozjazdami, wspaniałym wypadem z dziewczynami (który już niestety za mną... wspominam z nostalgią) a czekającą Kretą. W sumie mój pierwszy taki wyjazd pobytowy. Zawsze w ruchu i na super aktywnych wakacjach, a tu tak spokojnie będzie, że aż się boję. Chociaż jak znam życie to i tak sobie coś do roboty wynajdę :) Ale to dopiero początek, potem znowu dam sobie wycisk, a co :)
Gorąco straszliwie, walczę z alergią [miastowe dziecko :)] i powoli zaczynam wygrywać. No.
Dzisiaj siedzę z neską w otwartym oknie, inaczej się nie da, stukam rytm 'road to joy' i drę się razem z conorem ;)
cheers everyone!
Up 29.06. na Krecie było wspaniale. Piękne dwa tygodnie czerwca pod greckim słońcem i znakiem beztroskiej zabawy. Wracam! :)
2007-06-08 22:48:28

Temat:
...
update 7 maja 2007
dziś jest bez sensu i zupełnie, zupełnie nie chodzi mi o matury, bo wszystko poszło ok (oby... :) )
znowu tego nie zrobiłam, a byłam tak blisko. może kiedyś, w końcuuu... :)
***
fajnie mi teraz bardzo :)
dużo emocji, dużo wyczekiwania, plany i mnóstwo myśli.
Dni równo lecą, egzaminy coraz bliżej, ale stay calm and eeeasssyy.
A ja czekam na to co ma się wydarzyć.
Niektórych dni nie mogę się doczekać.
Czuję jak się zbliżają różności każdą cząsteczką swojego ciała.
Cholera!
:)
2007-04-30 23:07:26

|